6 lipca 2014

WHITE SWAN


Witam! Od dawna na blogu nie było maxi dress, które uwielbiam i chętnie noszę na co dzień :) Kiedy przymierzyłam ją w Zarze pomyślałam, że ktoś uszył ją specjalnie dla mnie! W takich chwilach jestem wdzięczna za swój wzrost:) Ale dzisiaj nie o tym :) Dzisiaj chciałam zwrócić uwagę na stan ubrań jakie zostawiacie drogie Panie wychodząc z przymierzalni! Jestem osobą, która 90% zakupów odzieżowych robi przez internet, mało kiedy biegam po sieciowych sklepach w galeriach, ale czasem lubię wybrać się na takie zakupy, po przymierzać, zobaczyć co pojawia się nowego. Kiedy z przyjaciółką wybrałyśmy się do Poznania na zakupy, pierwszy sklep ( standardowo) do jakiego weszłyśmy była ZARA. Czas wyprzedaży, pełno ludzi i fajnych ubrań, które z daleka wyglądały zachęcająco. Jednak jakie było moje zdziwienie hmmm NIE to nie było zdziwienie, ja byłam w SZOKU, kiedy zobaczyłam te wszystkie umazane, upaćkane i podeptane ubrania. Kiedy wzięłam tę sukienkę z wieszaka, dopiero w przymierzalni zobaczyłam jak bardzo była "zmasakrowana" brudna od pudru, na dole czarna i podeptana, miała pozrywane sznureczki. Przymierzyłam ją,zakochałam się w tej sukience, ale co teraz? Jak kupić tak zniszczoną rzecz? A jak po praniu te plamy nie zejdą? I czy w ogóle wydać pieniądze na coś co jest zużyte i brudne, a nie nowe, czyste i po prostu piękne. Oczywiście poszłam zapytać się o inne rozmiary tej sukienki i okazało się, że mają jeszcze 3 rozm S na sklepie, ostatnie. Zaczęły się poszukiwania, oczywiście na wieszaku nic już nie było, miłe Panie, które sortując tą całą hałdę ubrań wykazały dużo cierpliwości i poradziły mi, żebym poczekała aż  "odkopią" tą suknię z tego co mają, albo w końcu któraś z klientek odda sukienkę w dobrym stanie. Czekałam ok 30 min wytrwale i miałam dużo szczęścia, ponieważ trafiła mi się jedna, jedyna nie zniszczona sukienka, którą bez zastanowienia kupiłam. Mimo to, że podobały mi się jeszcze dwie rzeczy to zrezygnowałam z ich zakupu, ponieważ nie znalazłam ANI JEDNEJ czystej, niepoplamionej, czy podeptanej sztuki. Ja też się maluję, też mam podkład na twarzy, ale jak biorę ubrania do mierzenia to robię to powoli,spokojnie i ostrożnie tak, aby nie oddać np. białej bluzki w pomarańczowych plamach. Spaliłabym się chyba ze wstydu! Ale najwidoczniej innym to nie przeszkadza, nie muszą płacić to brudzą, niszczą i mają to gdzieś! Ekspedientki nie zwracają klientkom uwagi, nie zależy im chyba, robią swoje a na sklepie robi się CHLEW jednym słowem i możecie się na mnie obruszać za te słowa, może to za ostro, ale ktoś to napisać musi!!! Czekając pond 30 min na tą sukienkę miałam okazję zaobserwować jakie osoby wchodzą i wychodzą z przymierzalni, były to w 80% bardzo młode dziewczyny/kobiety. Jeżeli teraz to czytacie zamiast się na mnie gniewać i boczyć, przemyślcie sobie temat. Czy naprawdę, doczekaliśmy się czasów, w których zakupy nie są już przyjemnością, a przykrym rozczarowaniem, które sami sobie serwujemy?
Poprzez szacunek do tych ubrań, okazujemy szacunek innym ludziom, którzy po nas przyjdą i będą chcieli to z przyjemnością przymierzyć i kupić.
Ja takim zachowaniom i takim widokom mówię głośno NIE, NIE!!

Sukienka/Dress ZARA
Sandals ZARA
Torebka/ Bag KAZAR

Zdjęcia Michał Masina